7 Obserwatorzy
4 Obserwuję
paulinazajacx

Szczęście każdy nosi w sobie.

Uwaga Spoiler!

Nigdy nie ufaj.

Siła strachu - Koethi Zan

Dzisiejszej nocy... a może już nad ranem, męczona bezsennością zajęłam się w końcu "Siłą strachu" Koethi Zan.

Zacznę od autorki.
Co o niej wiemy? Ja niewiele.
Jako że mój język angielski jest na poziomie przedszkolaka, niedużo mogę wyciągnąć z informacji jakie zamieszczone są na jej stronie.
Z zawodu prawnik, od kilku lat powiązana z telewizją, teatrem.
W każdym razie, poza wykształceniem i kilkuletnią pracą w zawodzie nie widzę powiązania z tematem, który poruszyła w swojej książce.
Możliwe, że prowadziła takie sprawy.
Możliwe, że była nimi zafascynowana.
Nie wiem. Nie mam takiej wiedzy, mogę tylko gdybać.
Nieważne.

Cieszę się, że mogę w tym miejscu wyrazić czysto subiektywną opinię.
Książka mnie nie porwała.
Inaczej.
Książka mi się nie spodobała.

Dostałam ją od mamy, która pewnego dnia przyniosła tę książkę z biblioteki.
Oczywiście nie miała na nią czasu, więc żeby dowiedzieć się czy warto wygospodarować chwilę na lekturę, przyniosła mi ją z poleceniem "przeczytaj".
Mnie nie trzeba dwa razy mówić. Na książkę zawsze jest dobry czas.

Nie wiem nawet z czego wynika moja niechęć po przeczytaniu tej pozycji.
Prawdopodobnie to przez te zaskakujące i dla mnie dość śmieszne zwroty akcji.

Nie. Nie bawi mnie cierpienie tych dziewczyn.
Najzwyczajniej w świecie (WEDŁUG MNIE) autorka nie miała odpowiedniego przygotowania do napisania takiej książki.

W jednej chwili poznajemy dziewczynę, która przez 10 lat nie była w stanie wystarczająco pozbierać się po tragedii jaka ją spotkała.
A po kilku dniach sama pcha się w ramiona swojego oprawcy.

Sara ma napady paniki, boi się jazdy samochodem, ucieka od bardzo bolesnej przeszłości, nie może pogodzić się ze śmiercią przyjaciółki, chce odnaleźć jej ciało, ale tak bardzo boi się konfrontacji z innymi. Dowiaduje się, że Derber może wyjść na wolność za kilka miesięcy.


Co robi nasza słaba psychicznie bohaterka?

Leci do stanu, do którego miała nigdy nie wracać, by poznać nową żonę swojego oprawcy,
w nocy łazi po klubach BDSM z byłą uczennicą i wspólniczką jej kata,
zaczyna śledztwo wraz z jedną z kobiet, z którą była więziona, a na koniec włamuje się wraz z nią do magazynu, w którym przetrzymywali kobiety, które spotkał los taki, jak ją kilka lat temu.
Ach, jakże niespodziewane było to, że do magazynu, do którego się zakradły w ciemną noc, przyjechał wspólnik ich dręczyciela!
A jeszcze większe zdziwienie było, gdy od rychłej śmierci uratowała je trzecia kobieta, która była z nimi więziona i od 10 lat nie miała z nimi kontaktu. 

Po ratunku jaki do nich przyszedł, już trzy kobiety, postanowiły, że rozwiążą tę sprawę do końca.
I wszystkie ich obietnice odcięcia się od przeszłości szlag trafił, bo?
Bo nasze superostrożne i superdepresyjne panie pojechały prosto do domu w którym spotkał je największy koszmar w ich życiu.
Na pewno każdy drżał ze strachu, gdy drzwi, które były otwarte (bo to takie normalne, że dom kata i mordercy jest otwarty po przeszukaniu przez FBI) zostały zatrzaśnięte po ich wejściu do środka.
I to takie logiczne, że będąc zamknięte w domu oprawcy, należy zejść do piwnicy,
w której spotkało je największe cierpienie. Tak.

I uwaga! Moje ulubione!
Któż zamknął je w tym domu?
Żona dręczyciela.
A kim była żona?
Kobietą, która PODOBNO od 10 lat leży martwa w drewnianej skrzyni.
Tą samą  kobietą, którą Derber rzucił (martwą) na zamkniętą w skrzyni Sarę.
Tą samą kobietą, za którą przez 10 lat Sara płakała, tęskniła i myślała o tym, że została pochowana w nieodpowiedni sposób.
Przyjaciółką, która przecież nie żyje.
 
Żeby było śmieszniej, Żywą-nieżywą żonę pokonała patelnia.

A nasza główna bohaterka Sara, dręczona podłą przeszłością, na sam koniec zauważa, że agent FBI, ma cudownie zielone oczy.
I po 10 latach w końcu łapie mężczyznę za rękę!
TO BĘDZIE WIELKA MIŁOŚĆ.

Przepraszam.
I spieszę z wyjaśnieniami.
Temat, który został poruszony, wymaga pewnego przygotowania.
Trudno opisać w odpowiedni sposób dramat osoby, która przeżyła coś takiego.
Trudno utworzyć portret psychologiczny oprawcy, odpowiednią sylwetkę.
Domyślam się, że autorka w swojej pracy, na sali sądowej, mogła mieć do czynienia z podobnymi sprawami.
Widać, że ma wiedzę, którą niejednokrotnie się wykazała.
Jednak treść była utrzymana raczej w sadomasochistycznym tonie.
Wydaję mi się, że to fascynacja transgresją,  przyczyniła się do powstania tej książki.
Jasno ukazano problem sprowadzenia kobiet do... do dna.
Niewolnictwo, sprzedaż, katowanie, dręczenie, molestowanie, niszczenie, znęcanie, maltretowanie.
Ale i sadomasochizm, zboczenia, fetyszyzm...

To interesujące, ale według mnie to nie jest odpowiedni materiał na thriller.
Myślę, że tragedia, która została przedstawiona, na pewno mogła mieć lub podobna miała miejsce w prawdziwym świecie.
Wtedy była pozbawiona tej fikcji literackiej.
Patrząc na to z tej perspektywy, zadbałabym o to by było to reportażem,
dokumentem, a nie nakręcającą, jeżącą włos na głowie książką, dla żądnych sensacji i strachu czytelników.

Ale to tylko moje zdanie...